Czarny kot, rozsypana sól, rozbite lustro, liczba trzynaście – wszystko to podobno zwiastuje pecha tudzież inne nieszczęście. Mimo, że większość z nas nie wierzy w zabobony i podchodzi do nich z dystansem, a może nawet lekką drwiną, to jednak te ślubne przesądy traktujemy z większą powagą. A wszystko dlatego, że chcemy, aby cała uroczystość poszła po naszej myśli i, by nigdy nie żałować swojego wyboru, który podobno jest tym na całe życie.

 

I, że Cię nie opuszczę aż do śmierci” – jeśli zostaną spełnione pewne warunki…

Wiele przyszłych panien młodych przed ślubem zapobiegawczo czyta wszystkie możliwe przesądy, by wiedzieć jak ustrzec się przed nieszczęściem, które w innym wypadku podobno miałoby zagościć w życiu przyszłych małżonków.
Najpopularniejszym i co ciekawe, chyba najczęściej przestrzeganym zabobonem jest ten, który mówi, by nie planować ślubu w miesiącu, który w swojej nazwie nie ma litery „r”. To podobno przynosi pecha, szczególnie jeśli uroczystość miałaby się odbyć 1. kwietnia, czyli w prima aprilis. Ponadto, przyszła panna młoda nie powinna być obecna przy szyciu swojej sukni, poza przymiarkami, a jej przyszły mąż nie może oglądać kreacji przed ślubem.

przesądy weselneCoś białego, coś niebieskiego, coś nowego, coś pożyczonego

Panna młoda powinna mieć przy sobie: coś białego – znak czystości i uczuć, coś niebieskiego, co ma zapewnić wierność małżonka, coś nowego, gdyż zagwarantuje dostatek, coś starego – zapewni wsparcie rodziny i przyjaciół, coś pożyczonego – gwarantuje życzliwość nowej rodziny.
Przyszli małżonkowie nie powinni za wcześnie przymierzać swoich obrączek, a ponadto, zakładanie ich na środkowy palec przynosi pecha. Z kolei po ślubie nie wolno ich zdejmować, „gdyż można je zdjąć już na zawsze”.  Niczym szczególnym jest fakt, że żadna inna kobieta poza panną młodą, nie powinna być ubrana na biało.

Ja Tobie koszulę, a Ty mi pantofelki”

Pary młodej do kościoła nie powinna wieźć kobieta, z kolei sami przyszli małżonkowie muszą uważnie stawiać kroki, by się nie potknąć. To ma uczynić ich związek stabilnym mimo wszelkich ewentualnych niepewności. Istnieje również przesąd, mówiący o tym, że narzeczona powinna kupić swojemu narzeczonemu koszulę, a on jej pantofelki, które powinny stać na parapecie, co ma zapewnić szczęście i ładną pogodę w dniu ślubu.

Okruszek chleba na szczęście

By zapewnić sobie szczęście na nowej drodze życia, welon pannie młodej powinna zakładać druhna, która musi być panną i nie powinna być w ciąży. Dobrobyt młodej parze ma zapewnić okruszek chleba zaszyty w fałdce sukni ślubnej i włożona do buta moneta. Szczęśliwe pożycie mają zapewnić również stłuczone po toaście kieliszki, a także przeniesienie panny młodej przez próg.
Czy jest w tym wszystkim sens i logika? Może niekoniecznie, ale jak to mówią – „przezorny, zawsze ubezpieczony”, a chyba wszyscy przyszli małżonkowie chcą żyć w szczęściu i dostatku.